Przez prawie dziesięć lat fotografia była moją pasją rozwijaną w wolnym czasie aż stopniowo stała się ważniejsza niż praca w jednej z krakowskich korporacji. Kiedy wreszcie rozstałem się z korporacją, postanowiłem robić tylko to, co sprawia mi radość. Taką szansę dostaje się raz w życiu, więc uchwyciłem się jej i od tej pory zajmuję się tym, co lubię najbardziej: patrzę na świat przez wizjer.
Fotografia nie powstaje dzięki aparatom, ani dzięki palcom naciskającym spust migawki. Nie powstaje nawet dzięki oku przyłożonemu do aparatu. Fotografia powstaje w głowie. To tam zapada decyzja, czy dana chwila jest „decydującym momentem”. I to tam siedzą moje najlepsze zdjęcia, które staram się wyciągać i pokazywać światu.

Mateusz Malicki